Drukuj
Kategoria: Blog2
Odsłony: 2960

 

 

To, że prędzej czy później pojawi się kolejny motocykl oparty na MT-09 było bardziej pewnie, niż totalna demolka podczas marszu niepodległości w Warszawie. Zbyt dużo czasu i (a może przede wszystkim) pieniędzy poszło na Reasearch&Development trzycylindrowego silnika MT-09, aby wykorzystać go tylko w jednym sprzęcie. Dobrze, skoro mamy dobry silnik, a na rynku panuje właśnie turystyczna koniunktura, to zgadnijcie, co zrobiła Yamaha...

 

Definiować słowo „Adventure” możesz sobie jak Ci się podoba. Dla jednych będzie to okufrowany gigant przetaczający się przez Mongolię, dla innych ścieranie bieżnika na Stelvio. Tracer nie pozostawia złudzeń, że jest to dostawca przygody w sportowym stylu. Nie uważam, aby nowa wersja MT-09 zgarnęła jakieś nagrody za design, ale zdecydowanie nie można jej odmówić urody. Yamaha potrafi projektować atrakcyjnie wyglądające motocykle, które w jakiś magiczny sposób łączą w sobie agresję i przyjacielski charakter. Cała bryła motocykla kojarzy mi się z połączeniem Fazera i poczciwej TDM900. Zresztą te dwa motocykle wydają się być sporą inspiracją dla Tracera. Jest tutaj kilka naprawdę fajnych elementów typu magnezowe pokrywy silnika i głowicy, potężne, lakierowane na złoto zawieszenie czy filigranowe, kute koła. Tracer został zaprojektowany w sposób przemyślany, mając na uwadze nie tylko formę ale również funkcję. Nie jestem do końca przekonany do przodu Tracera, ale bardzo możliwe, że koncern Yamaha stworzył ostatnio osobny dział projektowy zajmujący się przodami motocykli, a jego członkowie dopiero pokażą na co naprawdę ich stać.

No dobrze, co tak naprawdę jest niezbędne w sportowo-przygodowym turystyku? Komfort? Zasięg? Wyposażenie? Też, ale moim zdaniem, aby podróż była naprawdę ekscytująca i o wiele bardziej ciekawa niż np. podróż PKP albo pójście pieszo, potrzebny jest dobry silnik.  W przypadku Tracera zdecydowano się nie zmieniać zbytnio trzycylindrowej rzędówki, aczkolwiek obstawiam, że poprawiono nieco nerwową pracę wtrysku paliwa. Moc pozostawiono na takim samym poziomie, czyli 115 KM, podobnie jak moment obrotowy (87,5 Nm). Różnice jednak, zgodnie z przewidywaniami, są w masie. MT-09 w stanie gotowym do jazdy ważyła zaskakujące 188 kg, Tracer w pełni gotowy do drogi waży 22 kilogramy więcej. W zamian dostaniemy oczywiście „więcej motocykla” oraz coś, czego nie było w MT-09, czyli kontrolę trakcji. Będzie to ten sam system TCS, który znamy z np. Super Tenere. Wzorem MT-09, Tracer również będzie miał na pokładzie trzy tryby pracy: A – przeznaczony do jazdy w mieście, B – przeznaczony do turystyki oraz D – przeznaczony dla wymagających kierowców, którzy chcą sobie ustawić wszystko sami, łącznie z reakcję na dodanie gazu. Warto dodać, że w Tracer D-MODE został specjalnie skalibrowany na potrzeby Tracera, a nie przeszczepiony z MT-09.

Yamaha nawet nie bawiła się w bezsensowne próby wmawiania klientom, że Tracer będzie zapewniać offroadowe doznania, dlatego też zawieszenie jest dokładnie takie samo jak w MT-09 i przez „dokładnie” rozumiemy identyczny skok zawieszeń (137mm + 130mm) oraz dokładnie takie samo ogumienie. Stwierdzenie „naked w turystycznym ubraniu” chyba nigdy nie było bardziej prawdziwe jak teraz. Hamulce również pozostały bez zmian, co oznacza, że nadal mamy 2x298mm z przodu i 1x245mm z tyłu. ABS w standardzie. A skoro o wyposażeniu standardowym mowa, to być może jest to drobiazg, ale najwyraźniej nie tak oczywisty jak powinien. Tracer wyjeżdża z salonów z centralną podstawką. Każdy, kto próbował nasmarować łańcuch lub zrobić cokolwiek przy większym turystyku bez centralki doskonale wie, jak upierdliwy potrafi być to proces. Siłą rzeczy, czyt. siłą wymogów klasy motocykli turystycznych Tracer dostał zbiornik paliwa o 4 litry większy niż '09 (14l vs 18l)

Skupmy się teraz na najbardziej interesującym aspekcie, czyli konkurencji Tracera i głębokości wody pełnej rekinów, w którą wpada. Od razu zaznaczmy, że usiłowanie zestawiania Tracera ze sprzętami typu BMW F800GS czy jakiegokolwiek innego motocykla, który ma choćby ślad „enduro” w nazwie jest zupełnie pozbawione sensu. Niemniej jednak, sytuacja wcale dla Tracera nie wygląda różowo. Zacznijmy od Japonii. Suzuki nadal ma swój bestseller w postaci V-Stroma 650, ale podejrzewam, że nie będzie on w stanie nadążyć za znacznie mocniejszą Yamahą. W podobnej sytuacji jest Kawasaki, chociaż nowe Versysy zdają się mówić, że w nieco lepszej, niż Suzuki. Honda z kolei stanowi dla Yamahy relatywnie poważną konkurencję pod tytułem Crossrunner. Jest tu deficyt mocy i przesyt masy, ale bardziej wyrafinowany silnik ma system VTEC. Sprawy komplikują się jeśli wybierzemy się do Europy. Tam Ducati ma swoją Hyperstradę, która niemal idealnie odpowiada Tracerowi mocą, ale jest od niego znacznie lżejsza. No i bądź co bądź, swoje konie mechaniczne trzyma w bardzo rozrywkowym silniku V2. Jednak prawdziwy rywal dla Tracera pochodzi z Hinckley. Triumph właśnie solidnie odświeżył swoją linię Tigerów 800, przy czym (w tym szosowo przystosowana wersja XR) na pokład weszły systemy takie jak kontrola trakcji i zmienne tryby pracy silnika. Krótko mówiąc, Yamaha MT-09 Tracer przyjdzie na wykład, a tam kolokwium...

Spójrzmy na to w ten sposób. TDM900 była motocyklem o imponującej wszechstronności, ale była równie ekscytująca jak wanna. Ludzie jeżdżący TDM na przyjęciach opowiadali Ci o swoich lokatach w banku, kotach i osiągnięciach swoich dzieci, które wcale nie są tak uzdolnione. Kiedy pokazano MT-09 i dodano jej całą tą otoczkę „Ciemnej Strony Japonii” wiadomo było, że team kreatywny Yamahy to ludzie, którzy w weekend nigdy nie siedzą w domu, mają Iphone'y i być może nawet zdrowo się odżywiają. To bardzo dobrze, bo MT-09 na wysokich obrotach wrzeszczała jak wściekły Zbigniew Wodecki i robiła wszystko oprócz bycia nudną. A teraz dostajemy cały ten pakiet w formie długodystansowego turystyka.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Na początku ustaliliśmy, że zbudowanie nowego silnika to gigantyczne pokłady czasu, zasobów ludzkich i forsy. I bądźmy pewni, że MT-09 Tracer nie jest ostatnim trzycylindrowym motocyklem Yamahy. Stale mówi się o supersporcie w tej konfiguracji i myślę, że jest to tylko kwestia czasu. Jeśli jednak Yamaha chce narobić bałaganu w klasie średniej turystycznych enduro, jest przecież nowy, dwucylindrowy silnik z MT-07. Aż prosi się o nową Super Tenere. Niemniej jednak, idea sportowego, ekscytującego turystyka, bez udawania pojazdu metaforycznie terenowego jest wyjątkowo sensowna. Ludzie po prostu chcą motocykli sportowych, które nie są motocyklami sportowymi i pozwalają siedzieć wygodnie, wysoki, za szeroką kielnią. Koncerny to widzą. I działają. W dobrym kierunku.

Pełny tekst na www.ścigacz.pl